Cóż - oto mam przyjemność otworzyć zupełnie nową stronę tego bloga! O co w niej chodzi? Nie, nie znajdziecie tu oferty pracy czy też taniej podłogi z Mahonia. Jest to bowiem coś w rodzaju mieszanki dziennika pokładowego i idei klasycznego bloga. Wciąż nie rozumiecie? Ok, powiem wprost:

Znajdziecie tu opisane krótko wydarzenia z mojego życia, najczęściej napisane aby wytłumaczyć ewentualny brak mojej aktywności na R-go.

– #2 –

Jak zapewne zauważyliście, powróciłem z wyjazdu. Pierwszy tydzień niestety lało jak z cebra, co jednak nie przeszkodziło bitwę o niebo wygrać ostatecznie Słońcu, które miłościwie nam panowało aż do końca. Miło było, ale się skończyło. Co dalej? Niestety (a ’stety’ dla mnie) już niebawem będę zmuszony znów Was opuścić - w Niedzielę (dokładnie - dziesiątego sierpnia) wypływam (a raczej - wyjeżdżam, wszak w jeziorze nie mieszkam) w rejs po Mazurach. Termin powrotu jest odległy - na R-go nie pojawię się z całą pewnością, aż do końca wakacji. No aleeeee…

Jak wrócę, możecie mi mówić “Kapitanie”. :*

Na koniec - bardzo oszczędna garść fotek z poprzedniego wyjazdu:

Wbrew pozorom - to nie Kraków a Zamość.

To straszliwy, 20-metrowy Boa, z którym stoczyłem na szlaku straszliwą bitwę. Bydlak był uparty, ale w końcu skręciłem mu kark (zdjęcie robione z wysokości 10 metrów, przez miejscowy helikopter ratowniczy). ;)))

Tak. To On. Zamość. Znowu.

— #1 —

Pragnę poinformować ewentualnych czytelników, że przez najbliższe dwa tygodnie nie wydarzy się tu praktycznie nic. To za sprawą wyjazdu do kochanego Zwierzyńca z kochaną rodzinką. Miasteczko jest po prostu super i ma swój klimacik - wprost wymarzone miejsce by sobie w spokoju “poergać”, niekoniecznie o sprawach związanych z komputerem. ;) Powrót planowany jest w okolicach połowy pierwszego tygodnia sierpnia, więc trzymajcie się ciepło (a jakże)!

“Oprócz błękitnego nieba…” - zeszłoroczny sezon wakacyjny w rozkwicie.