Turniej żelaznych… nadgarstków - Guitar Hero: On Tour
Autor: Boromi. Data: 8 lipca 2008, 20:36.Nareszcie… Po przeszło tygodniu długiego oczekiwania, w łapy wpadł mi cuchnący nowością zestaw przenośnego Guitar Hero. Krótka chwila zabawy ze śrubokrętem (do zestawu dołączony jest adapter dla posiadaczy DS Classic) i już grip siedzi wygodnie w drugim slocie konsolki. Rzep zapięty, “kostka” w łapie… Odpalamy!
Jako, że po raz pierwszy dane mi było szarpać struny w Guitar Hero, pomimo wyboru najniższego z możliwych poziomów trudności, pierwsze piosenki dosłownie wgniotły mnie w podłogę. To znaczy - oczywiście zaliczyłem każdy za pierwszym razem (na “Easy” trzeba naprawdę się napracować, by koncert zakończyć niepowodzeniem), jednak wynik rzędu 70% bynajmniej nie wywoływał u mnie poczucia dumy. Jednak nie to stanowiło główny problem (w końcu “trening czyni mistrza”…). Otóż - po pewnym czasie poczułem, że ręka nieco mi zdrętwiała. Postanowiłem więc zastosować się do zaleceń producentów (już od momentu uruchomienia, gra atakuje nas wszelkiego rodzaju informacjami czy ostrzeżeniami) i zrobić krótką przerwę w zabawie. I tu zacząłem dopiero odkrywać mankamenty gripa, który z najlepszego przyjaciela zaczął przeobrażać się w oprawcę dla mnie i mojego nadgarstka. Ok, przesadzam… Ale nie zmienia to faktu, że w Guitar Hero: On Tour zdecydowanie nie gra się komfortowo.

Prawie niczym średniowieczne narzędzie tortur…
Ból w przypadku pierwotnej wersji DSa jest naprawdę silny (jak pragnę zdrowia - w życiu grając, nie doświadczyłem gorszego), a wynika to po prostu z konieczności utrzymywania wielce nienaturalnej pozycji nadgarstka. Po prostu - by widzieć nie przekrzywiony obraz, gracz cały czas zmuszony jest dzierżyć konsolkę od dołu wewnętrzną stroną dłoni i jednocześnie utrzymywać kąt rzędu 100-110 stopni pomiędzy ręką a nadgarstkiem. Proste? To teraz spróbujcie wytrzymać tak chociaż pół godziny…
Narzekam tak i narzekam, jednak trzeba też przyznać, że grip to kawał dobrego ustrojstwa (tylko może nie do końca przemyślanego). Sprawia solidne wrażenie, pewnie siedzi w slocie (choć słyszałem, że w wersji Lite - w związku z krótszym adapterem, “gitarka” lubi się wyśliznąć…), a do tego można ją nieco “uwłaszczyć” dzięki w pełni wymiennym nakładkom (ot, otwieramy klapkę, wyciągamy papierek i już mamy miejsce na uprzednio wydrukowany i wycięty skin). W dodatku sama gra jest naprawdę świetna i warta (sprowadzania z) zachodu!
Tagi: casual, DS, Dual Screen, grip, Guitar, Guitar Hero, Hero, Nintendo, on tour, red octane, Vicarous Visions
Kategorie: Gry |

8 lipca 2008 o 22:11
Nigdy się nie interesowałem podobnymi produkcjami, jedynym takim mankamentem muzycznym był PaRappa the Rapper na starego poczciwego PSX’a, przy którym i tak nie spędziłem wielu godzin, Tomb Raider, MGS, saga FF skutecznie mnie odciągała od tego typu gier. Mimo, że ostatnio Osu! bawi mnie niezmiernie (info o grze dotarło do mnie dzięki Tobie
) to na Guitar Hero nie wydałbym złamanego grosza…
Przy okazji, wiesz może jak się sprawuje przystawka w NDS Lite? Tzn. czy tak samo męczy nadgarstek?
8 lipca 2008 o 22:21
Słyszałem że także jest to męczące, ale nie wiem czy mniej niż na classicu (w każdym razie - bardziej to już chyba sobie nie potrafię wyobrazić.
)
A Parappę uskuteczniałem przez czas jakiś na moim PSP, zabawna gierka, ale raz - koszmarnie krótka i dwa - koszmarnie trudna. Zdecydowanie bardziej wolę pana Gitaroo Man.
8 lipca 2008 o 23:23
Nie miałem jeszcze przyjemności grać na DSie w ten tytuł, ale muszę przyznać, że opcja męczenia nadgarstka nie jest zbyt ciekawa.
Zastanawiałem się nad kupnem tego tytuły, ale myślałem, że nie będzie aż takich niedogodności.
Myślę, że prędzej kupię Guitar Hero III na x360, mimo że nie mam gitary, to na padzie także gra się świetnie (w demie piosenki na medium bezproblemowo zaliczam ^^).
Jeszcze czekam na Twoją recenzję tego tytułu.
11 lipca 2008 o 11:11
Parappa za trudny?! Chodzi Ci o pierwszą część? Nie może być…dla mnie to kultowa gra(kupiłem za 40zł w sklepie Euro RTV jakieś 5 lat temu :P), którą przeszedłem dosłownie kilkadziesiąt razy
Muszę w końcu dorwać Um Jammer Lammy!
No i na GH:OT poluję cały czas na allegro…
8 maja 2010 o 17:11
Pozdrawiam i życzę optymalnego w rozwoju Twojego bloga. Tak Trzymać !
8 maja 2010 o 18:07
Pozdrawiam i życzę najlepszego w rozwoju Twojego bloga. Tak Trzymać !
11 maja 2010 o 15:37
Tez kiedyœ ogarnia³am podobne rzeczy. Niestety w tym momencie mam ju¿ du¿o mniej czasu. Szkoda :9
12 maja 2010 o 14:36
Bardzo atrakcyjny wpis. Ze stuprocentow¹ pewnoœci¹ wpadnê jeszcze po wiêcej lektury.
12 maja 2010 o 15:16
Dziêki za odpowiedz