Głos z jedwabiu - Katie Melua

Autor: Boromi. Data: 6 sierpnia 2008, 20:13.

“Nine Million Bicycles” - Kto nie miał okazji usłyszeć gdzieś tej piosenki? Mniej więcej dwa lata temu (po festiwalu w Sopocie, latem 2006 roku) o Katie (Melue? Melule?) zrobiło się u nas głośno, najgłośniej zaś w radiu. Wspomniany już singiel z drugiej płyty wokalistki (dodam, że jest to jeden z bardziej kiczowatych jej kawałków) właśnie wychodził mi bokiem, gdy stojąc w empickiej kolejce z zamiarem zakupu “Piece by Piece” po raz n-ty go usłyszałem. Mimo to - dzielnie wytrwałem i już po chwili pomaszerowałem w kierunku domowego siedliska, będąc już w posiadaniu albumu.

Styl Meluy to coś w rodzaju muzycznego miksu. Ma w sobie sporo z popu, momentami pałeczkę pierwszeństwa przejmuje jazz przemieszany z bluesowymi przyśpiewkami, jednak zawsze - niezależnie od “humoru”, najlepszym elementem pozostaje właśnie jej głos. Właśnie on sprawia, że - typowo banalne, popowe teksty zyskują niesamowity urok i - można by rzec - charakter. Weźmy na ten przykład kolejny singiel - Spider’s Web. Doskonały (moim zdaniem, wielokrotnie ciekawszy niż “Rowery”) kawałek, o dziwo dopełniony naprawdę niebanalnym tekstem. Nie miałby jednak takiej mocy bez łagodności głosu wokalistki, który w trzeciej zwrotce pokazuje jednak “pazurki”…

Rozmawiając z wieloma ludźmi o muzyce Meluy, bardzo często odnosiłem wrażenie, że wielu z nich zroziło się do niej właśnie dzięki kochanym mediom, które aż do mdłości katowały - co tu kryć - dość monotonną piosenkę. Co jednak warto podkreślić - muzyka Katie Meluy ma się nijak stylem do “Nine Million Bicycles, na szczęście - należałoby dodać.

Niewątpliwą zaletą twórczości Katie jest pewna różnorodność - każda spośród trzech, moim zdaniem, znakomitych płyt, jest nieco inna. “Call off The Search”, którą rozpoczęła się kariera piosenkarki, jest spośród wszystkich albumów najbardziej zachacza o melanholijny blues, z kolei najnowszy krążek, zatytułowany po prostu “Pictures” ma w sobie najwięcej popu (ale też bez przesady - poza tym jest to taki pop, którego ja osobiście chciałbym słuchać). Najciekawszą opcją jest jednak według mnie album, który dał Katie prawdziwie medialny rozgłos także w rejonie starego kontynentu - “Piece by Piece”. Przede wszystkim - jest najbardziej pogodny, co - moim zdaniem - w przypadku tej barwy głosu, jest bardzo ważne (między innymi z powodu “smęcenia” na “Pictures” oberwała nieco od krytyków, z którymi wyjątkowo nieco się zgadzam). Po drugie - “Kawałek po Kawałku” jest niesamowicie spójnym albumem i faktycznie, w trakcie jego słuchania ma się wrażenie nieprzypadkowej kolejności ścieżek. Po trzecie wreszcie - uważam, że oryginalne piosenki są ciekawsze niż “odgrzewane” kawałków, choćby nie wiem jak dobry cover miałby to być. Zdecydowanie zachęcam jednak wszystkich do zapoznania się z całą twórczością Meluy - warto, choćby dla samego jej głosu, który dosłownie chwyta za serce.


Tagi: , , , , , , , ,
Kategorie: Muzyka |

Komentarze (4) do wpisu “Głos z jedwabiu - Katie Melua”

  1. 4Avatars cezaq:

    Ahh, Katie Melua. Moja ulubiona wokalistka.
    Bardzo ciekawie opisałeś jej twórczość, lecz jest kilka zdań, z którymi się nie zgodzę. Ale to już raczej jest kwestią gustu :)

  2. 4Avatars Zuleika:

    This is great info to know.

  3. 4Avatars qahyryg:

    qahyryg…

    Delicious Flavor Flave2

  4. 4Avatars wobowaqyj:

    wobowaqyj…

    pictures of megyn kelly

Zostaw komentarz